Bloog Wirtualna Polska
Są 1 243 483 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
szufladki

Zdjęcia w galeriach.


Nowy adres:)

poniedziałek, 01 grudnia 2008 0:46
To przedłużenie obecnego bloga:

http://www.blog-eireann.blogspot.com

Zapraszam:)
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (30) | dodaj komentarz

:D:D:D

sobota, 29 listopada 2008 1:53
Korzystam z czasu, kiedy moje Ciacho bierze prysznic....:D Fajoski weekend...w Waterford...
Właśnie wróciliśmy z włoskiej restauracji i po drodze obróciliśmy po drinasku baileys i koniak:D mniam,,,,,,

Dobra,spadammmmm.....:p
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

shit happens...po raz kolejny...

środa, 26 listopada 2008 20:00
Moje kochane robaczki....

Po pierwsze - straciłam pracę...

Po drugie - nie jestem w ciąży i nie będę, dopóki życia nie ustabilizuję...

Po trzecie - już poszły wici, że szukam pracy... do osób zatrudnionych w hrabstwie Waterford w przemyśle farmaceutycznym:) Dzięki Maryśce:)

Po czwarte - wygrana w totka naprawdę poprawiłaby mi sytuację finansową...

I w zasadzie to tyle nowinek - spadam pisać cv...

PS: Jest 1 w nocy. Napisałam CV. Wydrukowałam w kilku egzemplarzach, jutro Mary bierze jedno (co ja bym zrobiła bez tej kobiety!!! Nie podoba jej się także sposób, w jaki mnie zwolniono, bo nie dali mi żadnego ostrzeżenia, a nie zrobiłam nic, co spowodowałoby danie wypowiedzenia - tu nie ma tak łatwo jak w PL ze zwolnieniami...-więc jutro idę się pytać do sociala i FASu.). Zaaplikowałam na 5 pozycji na irishjobs... Zobaczymy z jakim efektem... CV mam chyba napisane najlepiej w swoim życiu!!!:)
Mary twierdzi, że to Utta mnie tak wrobiła. Wszystko możliwe, bo przecież to ona była team leaderką i zapewne się broniła rękami i nogami. A kozła ofiarnego musieli znaleźć, i nie ważne, że moje wyniki, jeśli były złe, nigdy nie trafiły do klienta. 2 osoby już powinny polecieć: Utta i Linda i jakoś nie poleciały, tylko przedłużyli im okresy próbne... Czy to jest sprawiedliwe? Chyba nie... Może to ma podłoże narodowościowe? W końcu angol i szkopka tam rządzą Irlandczykami, Kanadyjczykami i Polakami... Jedna Polka przede mną nie wytrzymała i odeszła sama... Ze mną nie byłoby im tak łatwo... Ale jeszcze mnie popamiętają. Jutro spotykam się również z dwoma Aniami z 'dołu', czyli piętra mikrobiologii, media prep i sterility.

PS2: Eddie już planuje przeprowadzkę do Waterford, wynajem mieszkania, kupno domu za rok lub dwa... Normalnie mi szczęka znów opadła:D Nie mówię, że to źle... wręcz przeciwnie:) A jeśli (tfu tfu) musiałabym wracać do Duba (albo najgorszy koszmar - nie dostałabym pracy do połowy stycznia), to możemy się gnieździć przez moment z room mate'ami jego, a potem się wynajmie coś tylko dla nas:) Facet ma niezłe pomysły, hehe:) Zadziwia mnie wciąż i na nowo...:) Do piątku niedaleko:)
On nawet teraz jest pozytywnie nastawiony i w ogóle nie ma sprawy, że nie mam pracy i jestem na lodzie, bo on mi pomoże, bo jesteśmy teamem teraz i musi o mnie dbać!No i przecież mnie kocha!!!:) Cud mi się zdarzył, którego piękny efekt został zniwelowany przez chamskie i niesprawiedliwe pozbawienie środków do życia...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

Zabawa książk(ami)owa

wtorek, 25 listopada 2008 23:31
Dobra tej, wyznaczyli mnie Ellizka i Tom, więc się pobawię, co mi tam:

1. o jakiej porze czytasz najchętniej?

Wtedy, kiedy mam czas, więc różnie to bywa... czasem wieczorem (w ciągu tygodnia), czasem w ciągu dnia (raczej weekendy)

2. gdzie czytasz?

W robocie - bo czasem muszę, w fotelu, z girkami na krześle, bo tak wygodnie i przytulnie:D

3.jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to  czytasz na plecach czy na brzuchu?

Już pomijam to niedorzeczne czytanie na plecach czy brzuchu (bo mi się skojarzyło z jakimiś absurdalnymi sytuacjami, hahaha), to raczej w pozycji brzusznej łokciami ustatkowanej:p

4.jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Ostatnio mam problem, żeby do książki w ogóle dotrzeć, bo mi się oczy zamykają na długo przed taką chwilą... ale jakieś takie babskie, autorstwa Grocholi, fantastyczne jak 'saga rodu Otori', historyczne mogą być również... o filozofii, o Zen, o buddyźmie.... nie mam specjalnie sprecyzowanej dziedziny... im szerszy horyzont tym lepiej:)

5.jaką książkę ostatnio kupiłaś?

Tydzień temu 'The Complete History of the World' wydaną przez The Times, pięknie wydaną, w której jest nawet data założenia Poznania:D

6.co czytałaś ostatnio?

Ostatnią ksiżąkę, którą przeczytałam w całości jakiś czas temu był 'Trzepot skrzydeł' Grocholi. Na stoliku leży plik: 'Tuan'Zyke'a, 'Pure Heart, Enlighted Mind' O'Halloran, 'The Goddess Guide' Scanlon, 'Upoważnienie do szczęścia' Grocholi.
Pierwsza książka przyprawiła mnie o stany depresyjne, a ostatnia przyprawia...

7.co czytasz ostatnio?

Patrz wyżej.

8.Używasz zakładek, czy zaginasz ośle rogi? jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

Ośle rogi zaginałam jedynie w swoich książkach i nauczyłam się tego w ciągu ostatnich kilku lat, z braku zakładek pod ręką:D A jeśli zakładki, to raczej cokolwiek, ale zdarzają się z prawdziwego zdarzenia:D

9 i 10. co sądzisz o książkach do słuchania i e-bookach?

Książki do słuchania uratowały mnie w czasie przeprowadzki z Londynu do Dungarvan (dwukrotnie)-inaczej zdechłabym z nudów, bo ile można jechać nudną autostradą bez znurzenia...

E-books znoszę jedynie z powodów zawodowych i są to raczej wiadomości na wikipedii itp. niż całe książki - chyba oczy wysiadłyby mi prędzej....

To teraz może Mazureczka i Żabcia odpowiedziałyby na zadane pytania? (Jeśli już to zrobiłyście to przepraszam, ale nadrabiam zaległości.)

PS: Z innej beczki-Eddie mnie pociągnął za jęzor wczoraj, bo coś tam mu paplałam o Ance, która wychodzi za mąż latem... no wieć mu powiedziałam, że fajnie byłoby mieć ślub w ogrodzie itp... no podłapał temat chłopak natychmiast!!!:O I od razu, że fajnie by było:O Na co mi szczęka opadła tak, że chyba przez telefon było nawet słychać, hehe:D
A dzisiaj z kolei mnie zagadał o ceny wynajmu w Waterford - mieszkań. Jakoś tak oboje ustaliliśmy mimowolnie, że lepiej jest oszczędzić na własny kąt w postaci domku na wsi, niż bulić krocie wynajmując go, stąd pomysł mieszkania:) Może już niedługo... w każdym razie, w przyszłym roku...
A w sprawie problemów w pracy - jeszcze mnie rzaden facet tak nie wspierał i nie doradzał jak Ciacho właśnie;) Kochany chłopak z niego:) I haruje jak wół... hmm... nie wiem, po co, ale się dowiem;p

PS2: Laski, spadówa mi z tą ciążą!!!:D Babka sprzedająca mi Lotto też była w ciąży-zaawansowanej... mam nadzieję (durną, ale co tam), że to na szczęście. Poważnie teraz-wygrana w totka (np. milion euro) pozwoliłaby mi na kupno domku i swobodne życie bez zmartwień do końca moich dni chyba... pomarzyć można, losowanie w piątek...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (29) | dodaj komentarz

Rock of Cashel i inne wynalazki:D

wtorek, 25 listopada 2008 22:57
Sorry za dłuższą nieobecność- co niektórzy zaczęli się niepokoić,sorry about that:/
Po prostu nie miałam siły pisać... ostatnio mnie atmosfera w pracy wykańcza psycho-fizycznie, ale nie chce mi się już tego tematu wałkować:/
Kilka fotek z wycieczki weekendowej z moją kumpelą Yen za to dostaniecie:)

W sobotę pojechałyśmy sobie do Rock of Cashel, czyli najbardziej znanego zamku w Irlandii. Nie było oblężenia turystycznego, ale to tym lepiej:) Kustosz nie przynudzał, a wręcz przeciwnie. Trochę fotek wyszło, a trochę nie. A ponieważ photoshopa niet jeszcze u mnie, więc musicie się ubogą wersją zadowolić:p (i ja też,kurna...)

Widok ogólny:




Krzyż, który stoi w podziemiach zamku, a historycznie po jednej jego stronie była podobizna Chrystusa, a zaraz pod nią Św.Patryka. W późniejszych czasach bardzo często pod postacią Chrystusa umieszczano podobiznę arcybiskupa, żeby podkreślić jego dostojeństwo i tym podobne dyrdymały, które kler głupim ludkom wmawiał... o namiestnikach Chrystusa na Ziemii...


Wcale nie oryginalny dywan, sprowadzony z Holandii (bodajże), upamiętniający spotkanie królowej Saaby i Salomona. Sporo niedoskonałości jest uwiecznionych w tym dziele, podkreślających naszą niedoskonałość względem Boga (tak powiedział kustosz, nie wymyśliłam tego sama... nawet nie starałabym się:p)

A to 'pieczęć', którą dostawał każdy zakonnik (zamek został przekazany w ręce kleru dość wcześnie, około 1000 roku z królewskich rąk prawowitych królów Irlandii), i kiedy kupował kapustę albo pończochy (hehe) pozostawiał pieczątkę, a na koniec roku arcybiskup wypłacał kupcowi dolę... cwanie sobie to wymyślili, nie ma co:p


Przykatedralny cmentarz:

Portal. Wejście boczne do katedry. Rzeźba przedstawia jakieś zwierzę, chyba byka czy coś w ten deseń...co z tego, że wygląda na hipcia bardziej, hehe:

Celtycki krzyż na jednym z grobów (mam lekkiego hopla na ich punkcie...krzyży znaczy się...):

Pozostałości po Wikingach (niespotykany zbyt często wzór), w postaci 'sarkofagu', z którego można było powstać z martwych... uuuuuuuuu.... niezłe bajery:D

A to sklepienie kaplicy - kiedyś ludziom się naprawdę chciało rzeźbić;)


Freski odkryto całkiem niedawno. Kaplica i cały Rock of Cashel przeszły swoje. Znalazły się również w rękach protestanckich, stąd to odkrycie, które spoczywało sobie spokojnie pod warstwą tynku przez kilka wieków. Farby użyte do ich tworzenia zrobione były z bardzo drogich, naturalnych barwników, więc współcześnie nikt się nie kwapi by je odtworzyć...



Grób możnej rodziny Odonów (o ile dobrze pamiętam fonetyczną wersję nazwiska), właścicieli tych ziem i zamku przed przekazaniem dóbr w ręce Kościoła.

Zamek-katedra:


Opactwo oddalone od twierdzy o rzut beretem:

Mapa Rock of Cashel:

I reszta wnętrza katedry. Gotyckie okna (wśród całej masy elementów romańskich):

Sarkofag z podobizną różnych świętych postaci włączając Jezusa:




Figura Matki Boskiej na jednym z grobów:

Katedra od frontu (chyba;p):

Rzeźba upamiętniająca czasy Briana Boru (pierwszego króla zjednoczonej Irlandii), tylko nie wiem, dlaczego oni tak pląsają:p:


Potem pojechałyśmy do chaty, poszłyśmy sobie do restauracji sri-lankańskiej i z pełnymi brzuchami do chaty. Jakoś nie miałyśmy nastroju na muzykę w pubie na żywo, więc w domu obejrzałyśmy 'Sex and the City', który widziałam już 3 razy,hehe:) Wytankowałam resztę wina z restauracji - pyszne, kalifornijskie, jakieś miksowane, więc gatunku nie jestem w stanie przytoczyć, białe. Yen nie pije alkoholu, więc całe dla mnie było:D

A w niedzielę pojechałyśmy sobie na przejażdżkę do The Vee (to te piękne widoczki...całe Tipperary widać... no może nie całe, ale jest tam pięknie.Może na nowym blogu pokażę wam jakieś foty, bo tu mi się miejsce kończy) i Ardmore oczywiście. Na lunch wpadłyśmy do pubu przyhotelowego - dziadkowie przy barze mieli taki akcent, że nic się nie dało zrozumieć, w telepudle leciał mecz footballu irlandzkiego, a ja oczywiście nawijałam o Eddiem:D Biedna Yen, musiała wysłuchiwać tego wszystkiego:D Ale była zachwycona i powiedziała, że musi powiedzieć swojemu Frankowi jakie fajne rzeczy mówią i robią faceci:D

Odwiozłam ją do Corku wieczorem - prawie mi się tam poryczała:( Ale wiem, że się spotkamy wkrótce, tylko nie wiem czy jeszcze w Londku czy już może w Singapurze... Eddie przebąkiwał coś o egzotycznych wakacjach przyszłego lata...więc może Bali, albo jakoś tak...:)

Poniedziałek był koszmarem, dziś też nie było najlepiej w pracy... okres próbny być może będzie przedłużony... cóż, shit happens i to zawsze mi, więc why not...?:| Byle do wiosny,a potem może się coś zmieni... I tak wiem, że ten cały szajt to nie moja wina... ale wiecie, jak to jest...dupa blada i tyle...

O książkach w następnym odcinku...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin:  263 982  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

Trochę wiadomości i przemyśleń z życia wziętych... moich przemyśleń, więc będą inne niż przyjęte w normach...:p

O mnie

whatever....ale... od 9 czerwca 2008 żyję w swoim naturalnym środowisku... na Irawyspie, a dokładniej, na jej południowym wybrzeżu:)

dla bazgrających w gg: 4087791

Locations of visitors to this page

Statystyki

Odwiedziny: 263982
Wpisy
  • liczba: 504
  • komentarze: 2099
Bloog istnieje od: 3921 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl