Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
szufladki

Zdjęcia w galeriach.


:)))

sobota, 31 marca 2007 12:50
Może kiedyś się ujawnimy z Moim Kochaniem,Tom:D Podpowiem Tobie,kogo pytać-SzatAnka dobrze kombinuje;)))

Jak tu jest faaaaajnie:))) I słonko świeci i w ogóle...już bym chciała drugi tydzień maja i przeprowadzkę:)) Doczekać się nie mogę-a jak wszystkim wiadomo,do cierpliwych nie należę...:/

Jutro sprawozdanie z imprezki i generalka...

Miłej soboty życzę Państwu:)

komentarze (5) | dodaj komentarz

living by the weekend

piątek, 30 marca 2007 16:46
Podwijam kiecę i lecę...do Londka oczywiście:))) Na razie na weekend,bo dopiero w poniedziałek dam wypowiedzenie i dopiero w maju będę mogła tam wylądować:/

Tom: ja nie mam zdrowia na 6tkę!!!:) Kiedyś mi kolega-wróżbita wywróżył 3kę,ale też w to wątpię.Ile maratonów można przebiec?...;)

Pakuję manatki i lecę;))))

komentarze (2) | dodaj komentarz

a więc....

środa, 28 marca 2007 23:42
powiedziało się słowo:) Rzucam wszystko w piz...!!! Daję wypowiedzenie w piątek i nie mam mnie od początku drugiego tygodnia maja już na celtyckiej wyspie:D Spadam stąd!!! Ulatniam się!!! I...fajnie jest zacząć wszystko od początku razem (maluteńki cytacik:)-wybaczysz Kochanie,prawda?).
Nie wiem,jak przeżyję kwiecień...Będzie ciężko emocjonalenie,no ale nie takie odry się przechodziło:p
Emma,jak chcesz wpadać do Dublina,to nawet w Wielkanoc,bo nie mogę się ruszyć stąd na razie,buuuu...finanse trzeba podreperować,skoro nie wiadomo,jak to będzie z moją pracą tam...a nie mogę tak po prostu włożyć drugiej-połówce-pomarańczy dodatkowego ciężaru na plery...nie w moim to stylu.
Boszzszzzzz...Żubrówka mnie kiedyś wykończy...z sokiem winogronowym...Ale może prześpię jakoś do budzika,bo dzisiaj znów miałam powtórkę-z-rozrywki i się obudziłam przed świtem grubo i mnie naszły jakieś chore myśli...okropne...czy może być już maj? Wolałabym już w Albionie rezydować:p

Jutro jakieś szkolenie,więc luz...inne miejsce,inna robota...luz i dobre żarcie.Podobno kurs kosztuje 400euro od osoby:D Certyfikat z poprzedniego dostałam dzisiaj.Nareszcie.Każdy papierek cenna rzecz.No i referencje dostanę też od Pauli,która jest raczej wyluzowaną kobitką i właśnie jest w 4tej ciąży (ona chce mieć 6tkę dzieciarni!!!-ale to Irlandka jest...normalne tutaj;p).
Eva wręczyła wypowiedzenie...po Eadaoin spłynęło jak po kaczce.Mam nadzieję,że przy moim nie zacznie rodzić w gabinecie...bo to już w piątek...i wtedy...zacznie się tragikomedia.Biedny Roberto chyba osiwieje z nadmiaru pracy...Ale jak się sam udupił,to już nie nasza sprawa.Trzeba dbać o własne ineteresy,a szczególnie te niematerialne:)
A w ogóle,Irolom nie mieści się w pale,że można ot tak sobie wszystko rzucić w cholerę i jechać gdzieś,gdzie praca nie czeka z miejsca...że tak powiem,kij z pracą,znajdzie się szybko...już się dość w życiu naczekałam,nie:)

komentarze (3) | dodaj komentarz

co za dzień:D

wtorek, 27 marca 2007 22:34
Ależ mi się wszystko myliło dzisiaj:D
Nie będę wam tłumaczyć,na czym polega miareczkowanie kwas-zasada,ale jak sama nazwa wskazuje używa się kwasu u znanym mianie (czyli %czegoś tam)do analizowania zasady i odwrotnie.A ja chciałam zmierzyć zawartość kwasu w kwasie kwasem!!! (sorry za to samo słowo tak często)I jeszcze się  dziwiłam,dlaczego wychodzi 0,a nie 98%!!!:D Miałam polewkę z samej siebie:D Ale mam chociaż powód,no nie;>
A wczoraj rano zapomniałam o włączeniu świateł w samochodzie-a było ciemno...
Dzisiaj rano była mgła i się trochę dzwiłam,że jest aż tak gęsta,że ledwo widzę...wystarczyło ruszyć wycieraczki,żeby przejrzeć na oczy!!! Też się usmiałam jak norka...
I w ogóle,bywam rozkojarzona i monotematyczna-tak już mam w sumie,od dłuższego czasu,ale się lekko zintensyfikowało po weekendzie-i wciąż nie mogę odespać!!!:D Może dzisiaj mi się uda...

Dostałam telefon z jednej londyńskiej agencji pośrednictwa i 2 maile z innych agencji-zobaczymy...już powysyłałam odpowiedzi.Najchętniej napisałabym wypowiedzenie i wręczyła w następnym tygodniu...zobaczymy...

Plan przeprowadzki się powolutku klaruje,kochani...Im szybciej,tym lepiej...Nie tylko dla mnie;)

komentarze (6) | dodaj komentarz

Jedwabiście....;)

poniedziałek, 26 marca 2007 23:12
Powiem kilka słów o weekendzie;))) Taaa,banana już widzicie??? Tak mi się ostało od dziś rana,a w zasadzie od soboty nawet;)

Faaaajnie było...generalnie...

Zminiło się oprogramowanie biokompa z "single" na "couple" lub jak kto woli "soulmates";))) I dlatego wszystko gra...
No może nie wszystko,bo ciągle tkwię na TEJ wyspie...ale już,kurna,niedługo...bo zaraz nie wyrobię i mnie tu nie będzie w maju...autentycznie,chciałabym dać stąd nogę-tylko mam takie głupie,koziorożcowe nastawienie,że najpierw trzeba materialne podstawy zabezpieczyć (jakby to teraz było najważniejsze,kurde,hehe;p).Znów zintensyfikowałam poszukiwania...

A co do zwiedzania Dublina-najbardziej podobała mi się przejażdżka wybrzeżem,bo nie byłam przedtem tam i pogoda była przepiękna do tego:)Aż nas lekko przybrązowiło-ale tylko lekko,dla niewprawnego oka niezauważalne;) Lekko mi się kurczaczek z fryteczkami przypominał do północy,ale ogólnie było debeściacko:)))

A w niedzielę,jakimś cudem w ogóle (jakoś tak nam się wyrąbało 4 butelki trunków wyskokowych w sobotni wieczór...) się zwlekliśmy i pojechaliśmy do muzeum Guinnessa-darmowa pinta oczywiście była i można sobie było obejrzeć panoramę miasta (nawet zlokalizowałam moje dawne tereny łowieckie;p).A potem jeszcze była Temple Bar i Grafton Street-sorry tej,ale nie przepadam za O'Connell St.,ani za ściekiem Liffey River,która wygląda jak Tamiza w telewizji,a do której ma się tak jak strumyczek w górach do Wisły...
A potem,jakimś cudem znowu (uwierzcie mi,że Bulmers przywraca do życia) pokierowałam autkiem do domu, i to całkiem trzeźwo!!! Tym razem było Martini Bianco (mniam!!!) i spanko...;) A rano pobudka o 5.50-prawie nieżywa byłam,ale dałam radę nawet przepękać cały dzień w pracy-bo z rana trzeba było B. odstawić (niechcący!!!!) na lotnisko...:|
I tak jakoś nikomu się nie chce zostawać tam gdzie jest sam,więc... ktoś gdzieś się musi przenieść,a poniewać Londyn jest dużo bardziej interesujący niż zapijaczony Dublin,to... wypadło na mnie:)

I wszystko jasne;)

komentarze (4) | dodaj komentarz

 123456  »

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin: 130410

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

Trochę wiadomości i przemyśleń z życia wziętych... moich przemyśleń, więc będą inne niż przyjęte w normach...:p

O mnie

whatever....ale... od 9 czerwca 2008 żyję w swoim naturalnym środowisku... na Irawyspie, a dokładniej, na jej południowym wybrzeżu:)

dla bazgrających w gg: 4087791

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 04.10.2008 15:14:14
  • autor: irenucha
  • treść: Hejka dziekuje za wp...
Locations of visitors to this page

Statystyki

Odwiedziny: 130410
Wpisy
  • liczba: 505
  • komentarze: 1651
Bloog istnieje od: 1285 dni