Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
szufladki

Zdjęcia w galeriach.


My new skin....

sobota, 11 października 2008 21:54
Cholernie dupnie się zaczął ten dzień... zatkany nos, gorączka, ból gardła i wrażenie "nie wiem, gdzie jestem i co ja tu robię":/

Pierwsza rzecz, to pastylka na gardło i walnęłam w kimono... Spocona jak szczur byłam, kiedy się obudziłam z przesuszonym, bolącym gardłem. Nie sprwadzałam już godziny, ale na mój gust była 4 albo 5 rano, a Maryśka już gazetą szeleściła. Jak zarżnęłam śpika, obudziłam się o 10. Nadal nie wiedząc, gdzie jestem i w jakim celu...

Stwierdziłam, że skoro pogoda jest nie najgorsza, to może dobrze byłoby wybrać się gdzieś, aczkolwiek raczej samochodem... Więc wybrałąm Waterford - tesco i Next!!! Jakieś niesamowite pieniądze wydałam na żarcie, w Nexcie za to kupiłam moją nową skórę:))) Fajna jest, może nie do końca taka, jaką chciałam, ale ma w sobie coś drapieżnego;)
Sami zobaczcie, Królewna po przeobrażeniu;P





To mam komplet nareszcie!!! Skórę, furę i komórę!!!;p lol!

Po drodze zagarnęłam jeszcze flaszkę porto w celach leczniczych i flaszkę rumu, w celach już mniej leczniczych;)

W Tesco zaopatrzyłam się też w strawę duchową...znaczy się kilka filmów: "Rozważna i Romantyczna", "Breakfast on Pluto", "Black Sheep", "Rocky Balboa"... No wiem, że Rocky to kicha pewnie, ale nie widziałam i chcę zobaczyć:p W kolejce do obejrzenia jest jeszcze co najmniej kilka filmów, ale cóż, muszą poczekać na lepsze czasy... Czyli na mój czas wolny i chęci...

Wczoraj kupiłam też wyjściowy top (czarny) ze sweterkiem (czerwony). O rozmiar mniejsze, więc mam motywację;) Za to skóra jest ciut większa, żebym seterek mogła założyć pod spód:)

Dzisiaj oglądali się za mną zarówno panowie jak i panie, a kumpela pyta "a co tak ładnie wyglądasz?"... hmm... wcale nie miałam zamiaru tak wyglądać, tym bardziej z lekko zatkanym nosem i chorym gardłem...cóż...;) Urok własny;)

Eddie napisał, że cały dzień w robocie zapychał, nawet na oglądanie meczu z kumplami się spóźnił, ale pisał pomimo braku czasu... i takich ludzi lubię... nie ważne, czy to facet czy babka. W końcu, kiedy się spotkamy, to wcale nie znaczy, że przypadniemy sobie do gustu, no nie? Nie nastawiam się. Mailuję sobie z kolejnym Willem, z drugim gadam czasem na skajpie albo msnie, albo po prostu wymieniamy smsy. I to wszystko w normalnym, ludzkim tonie, hehe:)

Sesję zrobiłam specjalnie dla Was, a w szczególności dla koleżanki A., bo mnie molestowała o foty aktualne:p

Tu macie jeszcze jedną, w mojej nowej koszulce "Shaun the Sheep":



A teraz pytanie dla tych, co się znają. Zrzuciłam nareszcie Photoshopa CS8 (a nie 3:p) i... po pierwsze, nie chcą mi się otwierać zdjęcia zrobione w RAWach,a po drugie wszystko zapisuje mi się w gifach zamiast jpegach. Czy ktoś mądry w tym temacie może mi powiedzieć, o co loto??? Dzięki in advance...:)

PS: Gitary Gibsona, czyli moje marzenie, są w cenie 700-100jurków, czyli na razie w sferze marzeń:/ ale... już pomyślałam o najniższym kredycie w moim irlandzkm banku... bo wykorzystałabym jedynie 1000, a resztą mogłabym spłacać ten sam kredyt (jaaasneee... do Indii i Japonii pewnie wybrałabym się...:p). Nom i piecyk do tego jeszcze byłby potrzebny, więc ok.patola by się zebrało...buuuu:/
PS2: Will praktycznie połknął haczyk... a jak zobaczył nowe foty na facebooku, to w ogóle stopniał... i co ja mam z takim zrobić teraz??? 2 mam w kolejce... co mam... zobaczyć, który lepszy??? lekko nie w kanonie moim leży... zasad... a tu jeszcze jeden Will ze mną mailuje (na razie, potem smsy się zaczną i zrobi się bardziej kameralnie...)...????????????????? Głowa mnie boli od myślenia... idę spać, bo już 3.30...
PS3: tapetę Stereophonics sobie wkleiłam na pulpit, bo nie ma nic lepszego z rana niż sexy looking man (or men), nie laski???;)

komentarze (3) | dodaj komentarz

Friday night in

sobota, 11 października 2008 0:40
No właśnie... siedzę dzisiaj w domu, zamiast wyrywać ciasteczka... Ale tam... za 2 tygodnie ciasteczko do mnie samo przyjeżdża:) Ma na imię Eddie i wdzięczne nazwisko O'Farrell. Irol znaczy się:D Z Dublina, żeby było śmieszniej. Wczoraj wysłałam mu maila z pytaniem, kiedy zjeżdża do mojego miasta, a ten na to, że za 2 tygodnie będzie miał czas, a reszta zależy ode mnie... Niewiele myśląc, stwierdziłam, że może zjechać... Więc stwierdził, że możemy wyjść do restauracji i na drinaska... Będzie nocował w pokoju gościnnym, bo wygodna kanapa jest, pościel też, tylko świeżutkie poszewki dostanie;) 
Facet dba o swoją zdobycz... cały dzień smsy... więcej dostałam niż wysłałam, a to zawsze jest dobry znak;) Pożyjemy, zobaczymy...
Może mi się go uda namówić na przyjazd w kolejny weekend... bank holiday weekend... pojawiłabym się w Anchorze z nim... kiedy kapela C grałaby...bo wiem, że grają... zemsta byłaby słodka;p W zasadzie, nie wiem nawet, czy chcę to zrobić... bo w zasadzie po co? Nie zależy mi na C... facet spuścił siebie samego w kanał bez możliwości powrotu! Nie akceptuję takich zachowań, jakimi popisał się C... Cokolwiek by się nie stało, facet nie jest wart mojego czasu i energii...
There are plenty of fish in the sea....
A kto szuka ten znajdzie...

I tym pozytywnym akcentem, wydedukowanym nad różowym winem, profesor madzialena kończy wywód na dziś;p

PS: jeszcze tylko chciałam dodać, że my friends are lazy bastards and i'm not going shopping tomorrow whatsoever!!!bo mi kasy brak lekko po obliczeniu wszystkiego... a ta skórkowa kurtka a la Kelly Jones nadal wisi w przestrzeni shoppingowej i się materializuje;p
Może do Waterford się jutro przejadę... na zakupy właśnie. Cork nie znam, więc co się będę pchać:p
PS2: Oglądam sobie "Teraz albo nigdy" i co rusz, pojawia się mój laptop:D ten biały apple-opodobny acer, którego używa Królikowski. Za to Wieczorkowski jest podobny do Kelly'ego Jones'a... mmmmmmmniam;p

komentarze (2) | dodaj komentarz

Dyrdymały

piątek, 10 października 2008 0:24
Już nie mam o czym pisać,naprawdę....

Ciągle to samo, w kole macieju....

Nudzi mi się...

Śniło mi się, że mi mobile phase w HPLC się skończyła i do tego zły standard był nastrzyknięty i normalnie koszmar.... na szczęście wszystko ok było. Gorzej z drugim instrumentem HPLC, bo tam nagle sampler powiedział "nie bydymy robili" o 6 rano i w ten sposób 1/5 analizy, zapuszczona ok. 17, poszła się walić na twarz... To zapuściłam znowu... od początku i mam nadzieję, że tym razem wszystko będzie ok...

I tak się toczy ten kołowrotek... mam wrażenie, jakbym tylko dla tej cholernej pracy żyła... poza nią jedynie gym i irlandzki... Jeszcze 7 lekcji mi zostało do końca kursu, a ja nadal nic nie kumam:/ No ale... ja dopiero zaczynam, a tamci są już dawno intermediate...
Trzeba przysiąść fałdów w weekend...

Z Willem sobie skrótowo gadamy... takie tam... bzdurki i pierdółki. Smsy też sobie wysyłamy... Szkoda, że go dzisiaj nie ma w eterze, tudzież netoprzestrzeni, bo się lekko wynudziłam przez kilka wieczornych godzin...ale... obejrzałam pierwszy odcinek "The Sopranos" (sukces, bo nigdy nie miałam okazji), poczytałam odrobinkę, więc jednym słowem... odchamiłam się trochę...

Jutro, a w PL już dziś, mam nadzieję się dochamić w pubie i naszym "pięknym" Creation... Zobaczymy, jak to będzie...

Po kieliszku porto oczęta mi się jeszcze bardziej zamykają niż były się zamykały....

Nara więc...

komentarze (1) | dodaj komentarz

od czego by tu zacząć...

wtorek, 07 października 2008 22:33
Sączę gorące porto, bo mnie gardło napieprzać zaczęło...mniam:D

W robocie ch...wo, jak zwykle, kupa roboty i nikogo do pomocy...

 Poza praca: gym... dzisiaj musiałam frustrację wybiegać i dać upust wpieprzonym na lunch kaloriom w postaci kurczakowej bagietki.
Łażę sobie po różnorakich portalach i wyrywam ciasteczka;p
Nie moge sie doczekać piątku... i wyrywania ciasteczek;p...

Jakoś trzeba sobie odbić posuchę dwutygodniową, no nie?;)

PS: I tak jakoś sobie kojarzę właśnie, że im częściej mi się takie zawody przydarzają, tym lepiej sobie z nimi radzę i krócej zajmuję;)

komentarze (3) | dodaj komentarz

A jednak miałam rację...

wtorek, 07 października 2008 9:51
Tzn. rozczarowałam się po raz kolejny, a to oznacza, że moje logika i śladowa intuicja działają poprawnie... Emocjonalna strona za to jedna kupa g... Dlatego wiara dla mnie też jest nieprzystosowywalna do życia, bo po prostu się nie sprawdza.

Większość facetów, z doświadczenia wiem, to bajkopisarze, więc czego ja oczekwiałam? Że trafiłam na normalny egzemplarz? Najgorsze jest to, że wszyscy są przekonani, że to świetny facet jest.... Zazwyczaj sobie dobrze radzi z laskami, czemu się nie dziwię wcale... Szczerze móiąc, nie narzekam na moich męskich kumpli...

A tak poza tym, to znów pada a mnie gardło boli:/

I śniło mi się, że C napisał do mnie smsa, że jest w jakimś pubie, którego w Dungarvan nawet nie ma. I jeśli chciałabym na drinka wpaść, to on tam jest. Druga część snu to była czysta zlewka na jego tłumaczenia - przeze mnie, hehe:)

Daję mu czas do środy - nie wiem, o co facetowi chodzi, nie mam pojęcia jak jego mózg działa i nie wiem, po jaką cholerę obiecuje coś, czego nie może dotrzymać!
Może czytający to faceci mogliby to wyjaśnić? Bo ja już nie wiem, co o tym myśleć. Dla mnie to jest zachowanie typowego dupka.

Żyje się dalej - dojdę do równowagi, to trzeba będzie iść na polowanie;> Wiecie, laski, co mam na myśli;>

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin: 130633

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

Trochę wiadomości i przemyśleń z życia wziętych... moich przemyśleń, więc będą inne niż przyjęte w normach...:p

O mnie

whatever....ale... od 9 czerwca 2008 żyję w swoim naturalnym środowisku... na Irawyspie, a dokładniej, na jej południowym wybrzeżu:)

dla bazgrających w gg: 4087791

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 10.08.2007 7:02:59
  • autor: ELżBIETA
  • treść: ciekawy blog.....zap...
Locations of visitors to this page

Statystyki

Odwiedziny: 130633
Wpisy
  • liczba: 505
  • komentarze: 1651
Bloog istnieje od: 1293 dni